Autor |
Wiadomość |
<
Filmowe dyskusje
~
Halloween, reż. Rob Zombie, 2007
|
|
Wysłany:
Czw 14:08, 15 Lis 2007
|
|
|
Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 556
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Crystal Lake
|
|
No jakże to Krooliku? A cała ta wersja z kultem Celtyckim (Thorna bodajże)? No do mnie to o wiele bardziej przemawia aniżeli typowe wytłumaczenie Roba Z.
Jak Kroolik wspomniał - co drugiego mordercę można tłumaczyć ciężkim dzieciństwem, dorastaniem w patologicznej rodzinie itd.
Oryginalne to dla mnie nie było, za to sztampowe jak najbardziej.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
 |
|
Wysłany:
Czw 15:02, 15 Lis 2007
|
|
|
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 488
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Orca
|
|
Tego z "Mody na sukces"? Thorna Forrestera?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Czw 18:20, 15 Lis 2007
|
|
|
Dołączył: 09 Kwi 2007
Posty: 988
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 6 razy Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: Bielsko-Biała
|
|
critters napisał: |
Jak Kroolik wspomniał - co drugiego mordercę można tłumaczyć ciężkim dzieciństwem, dorastaniem w patologicznej rodzinie itd. |
Tłumaczyć to - OK, ale pokazać to na ekranie to zupełnie inna sprawa. Jak już wspominałem w większości slasherów motywację killera i jego historię znamy jedynie z krótkiego opowiadania osób trzecich, albo co najwyżej z krótkich scenek z przeszłości. Nawet w TCM:B dzieciństwu Leatherface'a poświęcono bardzo niewiele miejsca, koncentrując się na masakrze. W filmach poświęcocnych analizie psychiki morderców też nie zawsze poznajemy ich życiorys w dostatecznym stopniu, w jednym z najlepszych pod tym względem filmów jakim jest "Henry - Portrait of a Serial Killer" też pominięto dzieciństwo zbrodniarza. Ja naprawdę nie rozumiem czemu czepiacie się realiów w domu rodziny Myersów - że sztampowe, ok, ale trudno żeby były inne, patologicznych rodzin jest mnóstwo i wszędzie wyglądają podobnie, nie rozumiem czego oczekiwaliście po domu Myersa, że będzie to stylizacja na dokument ?
Aczkolwiek właśnie poprzez przedstawienie historii Myersa w takiej formie ocena Halloween 2007 staje się bardzo trudna i w znacznym stopniu zostaje uzależniona od gustów każdego widza.
Post został pochwalony 1 raz
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Czw 21:31, 15 Lis 2007
|
|
|
Dołączył: 16 Lip 2007
Posty: 590
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Konstantynów Łódzki
|
|
No dobra wreszcie zobaczylem to "dzielo" i moge sie wypowiedziec (nota bene mialem "prywatny seans" bo na sali kinowej bylem doslownie tylko ja!...). Mnostwo mysli mi sie klebi w glowie, wiec w punktach przedstawie plusy i minusy w mojej ocenie:
MINUSY
1. Pierwsza polowa filmu. Sporo dluzyzn i niestety strasznie stereotypowe i schematyczne potraktowanie genezy obledu Myersa. Jesli cokolwiek moglo sie mu w dziecinstwie spieprzyc to sie pieprzylo (pardon)! Och och moj ojczym (?) jest pijakiem i wulgarnym oblechem, och och moja mamusia jest striptizerka, och och moja siostra mnie nieznosi i daje... co chwile na pieterku, och och w szkole mnie bija, to co zrobie? "kiedys kupie noz i pozabijam wszystkich w kolo" (Happy Sad). No bardziej oczywiste to nie moglo byc. Czyz nie bardziej przerazajacy jest obled w oryginale, kiedy Micheal po prostu pewnej nocy siega po noz? Wedlug mnie tak (szczegolnie, ze akurat mam zajecia na psychiatrii... ). Z drugiej strony zastanawia mnie jakie dziecinstwo mial Zombie, bo sposob ukazywania rodziny w jego filmach daje duza do myslenia...
2. Postac Myersa. Juz wyzej mozna bylo przeczytac, ze jednak hormon wzrostu nie dal plamy i Michael Zombiego postura bardziej przypominal Leatherface`a niz zwyklego czlowieka.
3. Obsada. No coz, mysle ze nawet jesli Zombie kiedys zrobi remake filmu "Jezus z Nazaretu" to i tak bedzie w nim Sid Haig, Bill Moseley i jego zonka Sheri! Poza tym jak dla mnie MacDowell jako Loomis jest beznadziejny!!! I po co sili sie na angielski akcent? Kompletnie brakuje mu "niesamowitosci" i prawie szalenczego spojrzenia Donalda Pleasance. W swojej wizji Zombie na sile chce podkreslic (dosc nieudolnie...), ze Myers to wcielenie zla. W oryginale wystarczyl Dr Loomis i jego slynny monolog w starym domu Myersow (the blackest eyes... the devil`s eyes...). To samo tyczy sie szeryfa Bracketta. Glos Chuckego i jego wlasciciel kompletnie nie pasuja do w sumie dobrodusznego szeryfa.
4. Pobyt malego Michaela w zakladzie. Kompletnie olano motyw jego "dobrowolnej katatonii"! Jakze niesamowite bylo to, ze w oryginale Mike siedzi 15 lat w psychiatryku bez ruchu wpatrujac sie w okno? A tutaj? Poza niewielka niepamiecia wsteczna chlopak normalnie sie zachowuje. Bez sensu.
5. Maski. Po raz kolejny Zombie chce wszystko na sile tlumaczyc. O co chodzi z ta obsesja robienia masek? Tlumaczenie, ze Michael chce ukryc swoja brzydote i nikt go nie widzi jest po prostu niepotrzebne!
6. Flugi. No coz, trzeba to chyba zrzucic na karb stylu Zombie, ze nasi bohaterowie po wycieciu wszelkich fuck`ow mieliby pewnie po trzy linijki tekstu w calym filmie. Wlasciwie to mozna by ten film nazwac "Fucking Halloween"...
No dobra jesli ktos ma wrazenie ze fiom mi sie nie podobal to teraz czas na plusy:
PLUSY
1.Druga polowa filmu. Nabieramy tempa, wszystko toczy sie torem porzadnego slashera i to w dobrym stylu. Dobrze wyglada "rozedrgany" obraz w chwilach morderstw (z braku technicznego slownictwa inaczej tego nie nazwe...). Zreszta same morderstwa ukazane w jakze krwawy i brutalny sposob wygladaja swietnie!
2. Obsada. Mysle, ze Lynda, Annie i Laurie sa swietnie obsadzone. Moze troche zabraklo mi niewinnosci w Laurie, ale ogolem postacie sa z krwi i kosci i swietnie pokazuja "czar i urok" dam dzisiejszych czasow ; poza tym kilka znajomych twarzy to takie male smaczki np. Dee Wallace w roli matki Laurie i aktor grajacy Johna Grizzly.
3. Scenu mordu. Zdecydowanie przewazaja nad oryginalem. tutaj ma sie naprawde wrazenie, ze ofiary sa w niebezpieczenstwie i desperacko probuja uniknac noza (na prozno...). Naprawde duzy plus.
4. Wiecej scen w starym domu. Wszystko mroczne, brudne, stare, a posrod tego Mike i Laurie - cudownie!
5. Muzyka. Polaczenie starych motywow Carpentera i rockowych kawalkow oraz nowej muzy filmowej w niskiej mrocznej tonacji wypada swietnie, nie zapominajac o tez rozbrajajacej piosence (Mr. Sandman?) na napisach koncowych (to ta sama co pojawila sie w HII i H20).
6. Zakonczenie. Nie bede niczego zdradzal, na wszelki wypadek, ale uwazam to za kolejny duzy plus.
7. Jump scenes. Bylo ich zdecydowanie wiecej i przede wszystkim w przeciwienstwie do oryginalu byly udane (szczegolnie ta z Paulem przebranym za ducha w okularach...).
Ogolnie, mysle ze wiele pozytywnych elementow Zombie nie wniosl. Najbardziej charakterystyczne cechy jego dziel czyli flugi i chore rodzinne klimaty srednio dodaja Halloween klasy. Poza tym mozna powiedziec, ze zrobil po prostu porzadny slasher na miare czasow. Jak widac nie szykowal sie na sequele (i chyba dobrze...) i przywiazywal wagi do calej serii, wiec film powstal momentami swiezy. Jednak w pamieci zdecydowanie pozostaje bardziej druga polowa filmu, w ktorej widze wiekszosc (jesli nie same) plusow, dlatego z czystym sumieniem daje 3,5-4/5 (7-8/10).
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Czw 23:06, 15 Lis 2007
|
|
|
Dołączył: 23 Lip 2006
Posty: 1567
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 31 razy Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: Tarnów
|
|
Faktycznie motywacje Myersa tłumaczono wpływem celtyckiego Bóstwa Thorna, ale powiedziano to i w wersji 666 i w tej zwykłej również
Zombie szuka jego motywacji w bliznach z dzieciństwa, a to moim zdaniem jedno z najgorszych rozwiązań jakie mógł sobie wybrać- przynajmniej wskazując na rodzinną patologię jako główny powód jego późniejszych schorzeń psychicznych.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Czw 23:25, 15 Lis 2007
|
|
|
Dołączył: 20 Wrz 2007
Posty: 1179
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 44 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Haddonfield
|
|
Skoro tak wszyscy czepiacie się tej "patologi" w domu małego Myersa powiedzcie co wolelibyście zobaczyć ? KOMPLETNE powielanie motywów z pierwowzoru ? Przecież jeśli Rob stworzyłby jedynie ODŚWIERZONĄ wersje "H" to wyszłaby z tego co najmniej tak nie udolna produkcja jak PSYCHOL z 98 na podstawie Psychozy...
Nie boję się użyć tych słów i powtórze to jeszcze raz ! Muzyk oddalił się w dobrym kierunku, bo chciał stworzyć coś innego i po jaką cholere miałby odnawiać obraz Carpentera pozbawionego wad, nie ukazując po prostu INNEJ WIZJI ?!
Produkcja ma minusy, i to nie mało, ale mnie osobiście cholernie podobała się ścieżka, którą udał się Zombie, i dlatego ocenkę "naciągnałem" do 8/10
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Czw 23:36, 15 Lis 2007
|
|
|
Dołączył: 23 Lip 2006
Posty: 1567
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 31 razy Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: Tarnów
|
|
Wcale nie twierdzę, że zrobił źle uciekając od wizji Carpentera. Zrobienie tego filmu po swojemu było jedyną szansą na osiągnięcie naprawdę dobrego efektu końcowego, o czym zarówno Ty jak i ja pisaliśmy w recenzjach Chodzi mi tylko o tą konkretną kwestię patologii w rodzinie. Tylko motywacje Myersa można by wytłumaczyć w nieco inny sposób (jaki? nie pytajcie bo nie wiem), cała reszta bardzo pozytywnie.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Pią 21:11, 16 Lis 2007
|
|
|
Dołączył: 09 Kwi 2007
Posty: 988
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 6 razy Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: Bielsko-Biała
|
|
KrOOlik napisał: |
Zombie szuka jego motywacji w bliznach z dzieciństwa, a to moim zdaniem jedno z najgorszych rozwiązań jakie mógł sobie wybrać- przynajmniej wskazując na rodzinną patologię jako główny powód jego późniejszych schorzeń psychicznych. |
Ale czy faktycznie patologia w rodzinie jest podana jako główna przyczyna schorzeń psychicznych Myersa ? Nie jest to nigdzie powiedziane wprost, patologia stworzyła raczej sprzyjające warunki do ich rozwoju. Loomis w swoim przemówieniu powiedział zresztą (o ile dobrze pamiętam), że Myers został ukształtowany przez fatalne zgrupowanie różnych czynników.
Post został pochwalony 1 raz
|
|
|
|
 |
|